Jak wychowujemy

pobrane (1)Czym jest wychowanie? Czy współcześni rodzice wychowują rozumnie? Co jest istotą trudności wychowawczych współczesnych rodziców? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można znaleźć w poniższym artykule.

Refleksja nad istotą człowieczeństwa oraz pytanie: Kim jest człowiek i jak realizuje się człowieczeństwo? towarzyszą ludziom od zarania dziejów.

Przejawy człowieczeństwa to relacje, w jakich pozostajemy, to ślady, jakie zostawimy po sobie na Ziemi i przeżycia, które uświadamiają nam, że możliwe jest przekroczenie własnej ograniczoności. Każdy humanizujący gest, decyzja, działanie, które łączy się z wyrzeczeniem czy podjęciem trudu, przyczynia się do naszego „uczłowieczenia”. Uświadomienie wartości takich zachowań dla ludzi pozostających w ich kontekście oraz dla samego ich autora nie zawsze następuje w tym samym czasie. Bywa, że odkrywamy wartość słowa, znaczenie decyzji dopiero po latach od momentu, w którym się realizowały. Ta swoista ograniczoność rozumienia prowadzi nas nieraz do błędów i konfliktów. Jednak owoce humanizujących zdarzeń są jednoznaczne. Opowiedzenie się za prawdą, wolnością, sprawiedliwością, rezygnacja z pychy, zarozumialstwa nadaje nowy wymiar człowieczeństwu. Wiara pozwala dostrzec, że za tym wymiarem stoi Bóg, gdyż heroizm i wielkość takich zachowań jest często ponad ludzką miarę.

Jakie znaczenie dla realizacji własnego człowieczeństwa, czyli dla „bycia człowiekiem”, ma wychowanie?

Na to, jak realizujemy nasze człowieczeństwo w danym momencie życia, mają wpływ czynniki genetyczne, cechy wrodzone, oddziaływania wychowawcze, jakim podlegaliśmy, oraz własna aktywność jednostki i preferowane przez nią wartości. Trudno ocenić, który z tych czynników ma najistotniejszy wpływ na to, że człowiek wznosi się na wyżyny człowieczeństwa. Niełatwo też którykolwiek wyeliminować. Oddziaływania wychowawcze, a także ich skutki zauważalne w naszym zachowaniu, nie są łatwe do wyodrębnienia. Trudne do rozstrzygnięcia jest pytanie o rolę samego wychowania w kształtowaniu dojrzałego człowieka, skłonnego do humanizujących decyzji. Na nasze człowieczeństwo składają się doświadczenia przodków, przekaz genetyczny, własne uczenie i wreszcie to, co odnosi się do celowych oddziaływań wychowawczych, jakim byliśmy i jesteśmy poddawani. Prezentujemy siebie w świecie jako autonomiczne indywidualności, nie do końca będąc świadomi wpływu, jaki mieli na nas rodzice, dziadkowie, wychowawcy. Jak wobec tego ocenić czynnik wychowawczy w rodzinie, gdzie nikt nie wkłada wielkiego wysiłku w ten proces, a przebiega on doskonale, dzięki dojrzałym relacjom między rodzicami i dziećmi? Jak z kolei wyodrębnić jego wpływ tam, gdzie sytuacje rodzinne są patologiczne, a mimo to dziecko staje się szlachetnym dorosłym człowiekiem?

Mimo wielu wątpliwości dotyczących istoty i siły wpływu czynnika wychowującego na kształtowanie się specyficznie ludzkich cech, istnieje przekonujące doświadczenie tych, którzy na skutek braku adekwatnego środowiska wychowującego długo poszukują drogi do swojego człowieczeństwa. Istnieją widoczne przejawy niedostosowania do społecznego porządku i norm ogólnoludzkich, wynikające z braku wychowawczych doświadczeń i wymagań.

Dramatyczne bywają przykłady patologicznych zachowań dzieci, które od urodzenia pozostawały w domu dziecka. Rodziny zastępcze, pełniące opiekę nad tymi dziećmi, mogą stawać przed wyzwaniem poradzenia sobie z takimi trudnościami, jak agresja słowna i fizyczna, wulgaryzmy, a także niezrozumiały paniczny lęk. Wysiłek włożony w wychowywanie często procentuje, ale łączy się z wyrzeczeniem i nieustannym uczeniem nowych zachowań.

To pokazuje, że WYCHOWANIE CZŁOWIEKA TO  NIE JEGO „POSIADANIE”. Dla wielu rodziców naturalnych sformułowanie: Mam dziecko oznacza stan własności. Tymczasem jest to tylko rodzaj „dzierżawy”, formowanie człowieczeństwa w procesie stałej obecności. Przynależność do rodziny jest oczywiście istotna, ale wychowywanie przejawia się w procesie, działaniu, kontakcie, a nie w stanie posiadania.

Czym jest wychowanie?

Wielcy praktycy wychowania,  szanowani  zarówno  za swoją postawę,  jak  i metody  wychowawcze,  wskazywali na znaczenie rozumu w tym trudnym procesie. Ksiądz Bosko wyodrębnił triadę: „rozum – religia – dobro”, zaś Janusz Korczak: „rozum – dobro – działanie”. Obaj udowodnili, że ich metody wychowania były sensowne, dobre, godne naśladowania. Obaj też kierowali się w wychowywaniu rozumem i intuicją. Wnioskowali w oparciu o bieżące zachowania, wspierali się doświadczeniem wyniesionym z własnych rodzin, szanowali odrębność dziecka, ale także stanowili wzór do naśladowania. Refleksyjne podejście do wychowania, z nastawieniem na wzajemny rozwój ku pełni człowieczeństwa, to cechy metody księdza Bosko i Janusza Korczaka.

Co jest istotą trudności wychowawczych współczesnych rodziców?

Czy współcześni rodzice wychowują rozumnie? Czy warto poruszać tę kwestię wobec powszechnego przekonania ludzkości o posiadaniu rozumu? Przecież ludzie myślą, rozwiązują naukowe zagadnienia, kierują poważnymi firmami, gromadzą majątki, a jednak w sprawach wychowywania dzieci nieraz pozostają bezradni, a nawet bezmyślni. Współcześni rodzice, oderwani od korzeni rodziny macierzystej, często gubią się w chaosie zaspokajania potrzeb dziecięcych, nazywając owo „zaspokajanie” wychowaniem. Podziwiają swoje dziecko za kolejne drobne umiejętności,zapominając, że to oni jako dorośli uczą dziecko i sami są godni podziwu. Zapominają, że wychowanie jest ich powinnością, a nie zadaniem jakiejkolwiek instytucji czy mediów (bądź nawet samych tylko przekaźników medialnych). Ufają różnorodnym trendom i wszelkimi sposobami usiłują uszczęśliwić swoje dziecko. Wydaje się im, że szczęśliwe dziecko to takie, które może sobie jak najdłużej possać smoczek, które ma „suchego pampersa” do wieku szkolnego i dostaje wszystko, co wskaże paluszkiem. Kiedy rodzice nie mogą sprostać zachciankom dziecka, trudno im też znieść jego bunt. Wobec takiego zachowania malucha poddają się i ulegają mu dla upragnionej chwili spokoju.

USZCZĘŚLIWIANIE DZIECI, ZAMIAST WYCHOWYWANIA ICH wydaje się w ostatnich czasach pewnym stylem, modą. Jest to mechanizm niemal powszechny, ale niestety bezmyślny. Do refleksji nie skłania nawet mądrość ludowa zawarta w przysłowiach: Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.; Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Ludzie niejednokrotnie nie zwracają uwagi na cel wychowania, ale na bieżące krótkotrwałe, płytkie, pozorne uszczęśliwienie. Odniesienie do celu prowadziłoby bowiem do konfrontacji z pytaniami: Ku czemu wychowuję?; Jakim człowiekiem ma szansę być w przyszłości mój syn, moja córka?; Czy będzie umiał/umiała być dla kogoś wsparciem, czy też będzie biorcą, potrafiącym jedynie żądać?.

Wiedza psychologiczno -socjologiczna zbudowana w oparciu o analizę mechanizmów ludzkiego funkcjonowania implikuje, iż dziecko potrzebuje mądrego dorosłego, który ma je nauczyć społecznego funkcjonowania.

Co to znaczy wychowywać rozumnie?

Potrafić rozumnie odmówić dziecku. Dziecko nie jest szczęśliwe, mając wszystko na własność, bo wtedy przestaje marzyć i traci motywację do osiągnięć. Dziecko, tak jak dorosły, nie osiąga szczęścia drogą posiadania. Mądry, myślący dorosły potrafi ze spokojem dziecku odmówić, gdy nie chce lub nie może spełnić jego pragnień (na przykład zakup kolejnej zabawki), nie robiąc sobie wyrzutów i nie usprawiedliwiając się przed dzieckiem. Mądry dorosły wie, że w ważnych sprawach to on decyduje, a jego dziecko mu ufa. Rozumny rodzic wie, że jest to sposób rozwijania u dziecka umiejętności radzenia sobie z trudnościami, gdyż przeżywanie dziecięcych frustracji jest niezbędnym czynnikiem kształtującym charakter malucha. Nie oznacza to jednak konieczności znoszenia przez dziecko stresów „ponad miarę”, które niszczą, zamiast pomagać w rozwoju.

Brać odpowiedzialność za wychowanie swojego dziecka. Wychowanie do człowieczeństwa to przekazanie dziecku podstawowych umiejętności społecznych, które pozwolą mu na przystosowanie się do życia w grupie, budowanie bezpiecznych relacji bliskości i empatyzowanie. Dziecko ma prawo do kształtowania tych umiejętności  z racji swojej zależności od dorosłych, w otoczeniu najbliższych. Tymczasem wiele matek i ojców przyprowadza swoje trzylatki do przedszkola, licząc, że to przedszkole wychowa, nauczy, ukształtuje. Istnieje mniemanie, że pobyt w przedszkolu jest dla wychowania niezbędny. Prowadzi to do swoisty rodzicielskich zaniedbań, wyrażających się postawą przyzwolenia na wszystko  w nadziei, że wychowaniem zajmie się nauczyciel wychowania przedszkolnego. Zaniedbania wychowawcze często idą w parze z brakami w rozwoju czynności samoobsługowych u dziecka, na przykład takiej podstawowej umiejętności jak samodzielne jedzenie. Wyręczanie dzieci rozpoczynających edukację szkolną, a więc potencjalnie dojrzałych do samodzielności, zdaje się być nagminne. Rodzice mogą sprowadzać to do przyjmowania powinności odrabiania zadań z dzieckiem, noszenia jego plecaka, zakładania dziecku butów, sprzątania pokoju. Po takim „treningu” trafiają czasem zdruzgotani do poradni psychologicznej z pytaniem: Dlaczego nasze dziecko jest takie leniwe, skoro my we wszystkim mu pomagamy?. Logiczna odpowiedź jest prosta. Dlaczego więc nie budzi się jako wychowawcza refleksja u rodziców?

Przekraczać własne ograniczenia i rozwijać się razem z dzieckiem. Humanizujące wychowanie jest wymagające i trudne. Wymaga od rodziców przekroczenia własnego lęku, odnalezienia pierwotnej siły i ufności. Rodzicielstwo jest także wzrostem, rozwojem, dorastaniem razem z dzieckiem. Realizacja tego zadania życiowego to droga ku pełni człowieczeństwa  dla obu stron tego procesu. Dorosłego obarcza jednak ciężarem odpowiedzialności, zobowiązuje do myślenia i wnioskowania. Wychowując, należy pamiętać, że jest to proces zwrotny,korzystny dla obu stron. Rodzic uzyskuje szansę na pogłębienie myślenia, samowychowanie, opanowanie odruchów, a dziecko w towarzystwie„dorastającego” dorosłego prowadzone jest przez kolejne etapy ludzkiego rozwoju, kontynuując następnie rolę wychowawczą wobec kolejnego pokolenia.

Jakie są role matek i ojców w wychowywaniu dzieci?

Role związane z matczyną i ojcowską funkcją wychowawczą są różne. Bezwarunkowa miłość matczyna, istotna na wczesnych etapach rozwoju, gdy człowiek jest całkowicie bezradny, daje poczucie bezpieczeństwa, akceptację, kształtuje bliskość. Kobiecość realizuje się w wychowaniu poprzez nieograniczoną ufność i pragnienie szczęścia dla tego, kogo kobieta wychowuje. Lecz aby kobiecość tak wyrażona prowadziła do „uczłowieczenia”, musi sama poddać się humanizującym decyzjom, kierującym od zaufania człowiekowi do zaufania Bogu, od egoistycznego pragnienia szczęścia do ukazywania świata wartości i stawiania wymagań. Bez tego procesu „kobiecość” może nadać wychowaniu rysy zniekształcenia, prowadzące do nadmiernej zależności i w konsekwencji do deformacji osobowości. Dlatego być może feminizacja w edukacji niestety nie sprzyja wychowaniu. Pierwiastek „męskości”, włączający dyscyplinę, ograniczenia, konsekwencję, wyzwania, ma w wychowaniu do człowieczeństwa ogromne komplementarne znaczenie. Ojcowie rozumiejący swoją rolę w wychowaniu odnajdują się w relacji wobec kobiety i dziecka jako zapewniający bezpieczeństwo, wspierający i sprawujący rozumną władzę rodzicielską.

Drogę wychowania ku pełni człowieczeństwa niełatwo się realizuje. Potrzeba na niej męskiego hartu, kobiecej cierpliwości i używania rozumu. Jednak przekraczanie własnej ograniczoności w imię kształtowania osobowości dzieci zdumiewa nas i uszlachetnia.

Wanda Papugowa – psycholog rozwojowy, dyrektor Samorządowego Ośrodka Psychologicczno-Pedagogicznego dla dzieci w wieku przedszkolnym w Krakowie. Trener drugiego stopnia Racjonalnej Terapii Zachowań, mediator, edukator. Autorka książki„Edu.pl, czyli rzecz o szkole”. Członek honorowy Polskiego Towarzystwa Dysleksji.

Artykuł z” Bliżej Przedszkola „nr11.170/2015

12 .11 .2015r Bogusława Woźniczka