Rodziców martwią martwe zabawki

Lalki w trumnach opatrzone makabryczną rymowanką przeznaczone dla dzieci od trzech lat. (. Twoje Info)„Do kogo skierowane są te lalki i jakich dzieci oraz w jakim celu mają się nimi bawić? Seria zabawek „Deadstone Valley, Mroczna Dolina” to figurki w trumnach i krótkim opisem, jak żywot lalki się zakończył. „Tu leży cioteczka Róża co tak dużo mówiła, że aż się sztuczną szczęką udławiła” Tak brzmi jeden z wierszyków. W opakowaniu znajduje się także specjalny kod, dzięki któremu można „pochować” zabawkę na wirtualnym cmentarzu.  Psycholog: Śmiercią, pochówkiem i trumną nie można się bawić  dr. Konrad Maj, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. W sklepach można już kupić trumienki z nieboszczykiem, nagrobkiem i tekstem epitafium w zestawie, ale nie służą pochówkowi, bo są zabawkami. O co może chodzić w takiej zabawie? Przede wszystkim to jest pomysł marketingowy, polegający na przyciągnięciu uwagi, próbie zaszokowania i sam fakt, że o tym rozmawiamy, oznacza, że ten pomysł odniósł sukces. Natomiast czy ma jakieś walory edukacyjne .W naszej kulturze, jeśli chodzi o pochówek i samą śmierć, istnieją trzy warianty postrzegania tych kwestii: Pierwszy wariant to uznawanie śmierci za temat tabu, o którym najlepiej w ogóle nie rozmawiać. Drugi wariant to rozmawianie o śmierci w kategoriach wielkiej tragedii, dramatu wytwarzającego smutek i ból. Trzeci wariant to po prostu obśmiewanie, nabijanie się ze śmierci. Tego typu zabawki, zdaniem dr. Konrada Maja , idą właśnie w kierunku wariantu trzeciego. Bo co z tego, że dziecko dowie się, w jaki sposób skonstruowana jest trumna lub jak wygląda pochówek? Nie ma w tym sensu, bo wyobraźmy sobie, że dziecko, które taką wiedzę posiadło dzięki tej zabawce, znajdzie się w sytuacji prawdziwego pogrzebu kogoś dla niego bliskiego. Ono wówczas skojarzy, że ktoś jest chowany po śmierci w takiej samej zabawce, tylko większej, a może i o zmarłym pomyśli jak o zabawce. Takie zabawki to skrajność, sprowadzająca śmierć do zabawy i dowcipu, a przecież i tak dzieci podchodzą do śmierci w sposób lekki dzięki grom komputerowym, w których zadają śmierć, choć oczywiście w sposób sztuczny. Można sobie składać klocki, ale trumna nie jest gadżetem edukacyjnym. Rodzice są jednak w jakiejś matni, bo jeśli dziecko nie zażyczy sobie trumienki z nieboszczykiem, bo zwyczajnie leży na półce w sklepie i się podoba, to zechce grę, w której wirtualnie zabija i zadaje ból. Ale nie powinno być tak, że dziecko ma pełnię władzy nad tym, co rodzice mogą lub powinni mu kupić, bo przecież nie jest świadome konsekwencji, jakie to wywoła w ich świadomości, pomimo że to zabawka dla niego. Zabawka musi mieć funkcję, musi być bezpieczna, a w przypadku tych trumien , czy jest tu jakiś walor edukacyjny?

Źródło: Twoje info oraz Dziennik Łódzki


Bogusia Woźniczka