Wychodźmy na spacer codziennie!

1379rodzina_spaceruje_stronka_agusi[1]

Mieszkasz w mieście. Jest jesień  wiosna lub zima. Dziecko rano odwozisz do przedszkola.  Przywozisz dziecko do domu, jeśli to możliwe, po piętnastej, szesnastej, czyli gdy w zasadzie jest ciemno lub zmierzcha. Niebo jest szaro-bure, może nawet zanosi się na deszcz, jest zimno. Poza tym miałeś ciężki dzień w pracy i niewiele sił Ci pozostało. Wskakujecie więc do domu. I znów do wieczora przestrzeń zamknięta, czyli, nazwijmy to po imieniu – bardzo mało ruchu i bardzo mało świeżego powietrza. Czy taki tryb życia umożliwia dziecku pełnowartościowy i jak najlepszy rozwój? Czy taki tryb życia jest jedynym możliwym scenariuszem codzienności z dzieckiem w tych różnych  porach roku? Co zrobić, by dziecko na co dzień pracowało na dobrą kondycję. Odpowiedź na wszystkie postawione wyżej pytania brzmi;  nie. Po stokroć nie. Nasze dziecko nie musi być skazane na spędzanie całego niemal tygodnia w pomieszczeniach, bez sportu i ruchu..  Wystarczy zacisnąć zęby, przemóc w sobie niechęć do wyjścia późnym popołudniem z domu i po prostu wyjść – choćby na 30-40 minut, każdego dnia, nawet po ciemku. Codzienna dawka ruchu na świeżym powietrzu to absolutna podstawa i świetny grunt pod rozwój fizyczny dziecka, które w ten sposób nauczy się, że ów ruch i przebywanie na zewnątrz to nie tyle niedzielny luksus, ale naturalny element ludzkiego życia, dobrego samopoczucia, a w konsekwencji zdrowia. Jak takie wyjście ma wyglądać i co wówczas z dzieckiem robić

Zobaczyć, czy  są listki na drzewach,czy  rosną kwiatki.

/ proszę kliknąć myszką w zielony  tekst /

Pomysłów jest niemal nieskończenie wiele, wszak wszystko zależy od twórczego wysiłku rodziców. Nie potrzeba nigdzie jechać autem, starczy wykorzystać to, co znajduje się w najbliższej okolicy. Bardzo ważna jest przemiana konwencji zwykłego spaceru  każdorazowo w przygodę, połączoną z jakimś zadaniem np. idziemy nad Odrę pokarmić rybki , idziemy na pobliski plac zabaw .Natomiast w pobliskim nam parku czy choćby kawałku osiedlowego, zielonego „skwerku” możemy urządzić świetną gonitwę pomiędzy drzewami, pobawić się w chowanego,  w udawanie dźwięków leśnych zwierząt, potworów, czy innych stworzeń.  Najzwyklejszym patykiem możemy przemieniać się nawzajem w przeróżne istoty, które albo nas gonią i straszą, albo czegoś wymagają.Oczywiście najlepiej, gdy mamy nieopodal domu choćby skrawek parku, skwerku z drzewami, czy placu zabaw, ale i to nie jest niezbędne, by móc sensownie poprzebywać na zewnątrz. Gdy nie mamy w pobliżu żadnego placu zabaw, to wystarczy, że zrobimy z dzieckiem jakąś rundę po okolicy, połączoną ze zbieraniem liści czy szyszek, Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo lubią wszelkie zabawy w chowanie się czy uciekanie – można zrobić coś na kształt mini podchodów tzn. z patyków na chodniku budować strzałki, które doprowadzają do jakiegoś skarbu, a tym skarbem może być nawet zaułek za blokiem, jakiś krzak – potrzeba naprawdę niewiele, by ze zwykłej przestrzeni miejskiej zrobić niezwykłą krainę. Za każdym razem może nam towarzyszyć wyimaginowany Kubuś Puchatek, samochód z ulubionej bajki, z którym się ścigamy, przed którym uciekamy albo na który zastawiamy pułapki.  Można też przemienić spacer w lekcję oznaczeń drogowych, czyli idąc, zauważać znaki i wyjaśniać, co oznaczają.

Źródło      Magdalena-  Derezinska- Osiecka

 

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=nsBHAt9J7UE

Bogusia Woźniczka

4.04.2014r

Dodaj komentarz